- abcgrzybica.pl
- Historie Użytkowników
- Złoty środek
Złoty środek
Witam. Chciałam krótko opisać moją historię z grzybicą intymną. Może to będzie trochę przestroga dla innych kobiet, może znajdą też swój "złoty środek" lub po prostu zdobędą kilka pożytecznych rad. Moja grzybica pochwy trwała 7 lat. Na początku chodziłam od lekarza do lekarza. Wszyscy ginekolodzy zgodnie i ochoczo twierdzili, że to grzybica i dawali globulki. Nie pamiętam wszystkich nazw, ale G***, G***, G***, Clotrimazolum, M****, G***, P***, to niektóre z tych, co stosowałam.
Za każdym razem po kuracji było lepiej. Ale nie na długo. Po tygodniu, maksymalnie dwóch kolejny nawrót, znów serkowate upławy, świąd nie do wytrzymania, nie nadążałam ze zmianą wkładek! Usiadłam do internetu i dowiedziałam się, że warto leczyć też partnera (oczywiście wczesniej żaden lekarz mi o tym nie powiedział a ja byłam calkowicie zielona). Poprosiłam o leki dla partnera, które ginekolog kręcąc nosem przepisał. Wtedy też się okazało, że grzyby mogą siedzieć w jelitach i że ja także powinnam dostać coś doustnie! Więc łykalismy razem F*** - przeszło. Jednak znów po dwóch tygodniach to samo.
Wyczytałam, że robi się badania w kierunku infekcji intymnych - tzw. posiew z pochwy z antybiogramem. Zrobiłam na własną rękę, gdyż żaden z ginekologów nie chciał mi tego zlecić, bo twierdził, że mam typowe objawy i nie ma takiej potrzeby! Fakt, wyszła grzybica ale niestandardowa, jakiś grzyb, który jest bardziej oporny na leki. Na podstawie antybiogramu dostałam leki - Orungal, globulki robione na zamówienie i maść P***. Byłam już "tam" opuchnięta, poraniona, wszystko mnie bolało. Kuracja przyniosła skutek... na miesiąc. Po miesiącu, jak już zaczęłam mieć nadzieję, że będzie dobrze, znów pojawił się świąd i serek. Zaczęłam czytać artykuły, kupować pisma medyczne, szperać w internecie. Trafiłam na wiele stron poświęconych grzybicom: na temat diety, na temat profilaktyki i leczenia. Wtedy zebrałam do kupy wszystko to, czego się dowiedziałam i wprowadziłam w życie. Pierwsze co, to zrobiłam BIOCENOZĘ pochwy i okazalo się, że nie mam bakterii kwasu mlekowego, o których nic nie wiedziałam a teraz już wiem, że są NIEZBĘDNE do utrzymywania równowagi mikrobiologicznej w pochwie i prawidłowego poziomu pH, zmieniłam dietę, zaczęłam dbać o odporność, kupiłam witaminy, tran, piłam herbatki wzmacniające, zaczęłam łykać Lacibios Femina. Zmieniłam trochę higienę, przestałam wykonywać irygacje (one także mogły nie doprowadzić do takiego wyjałowionego stanu), kupiłam specjalistyczny płyn do higieny intymnej AA z kwasem mlekowym, zaczęłam używać papierowych ręczników do miejsc intymnych, w podróży zaczęłam stosować chusteczki do higieny intymnej Lactacyd, odstawiłam tampony, obcisłą bieliznę, tabletki antykoncepcyjne. Starałam się unikać antybiotyków - to jest zaraza i jedna z najgorszych rzeczy przy skłonnościach do grzybic. Pomogło. W zasadzie to wszystko, skumulowane i przeprowadzone równocześnie, wraz z leczeniem przeciwgrzybiczym lekami na podstawie antybiogramu (dawka O*** przez sześć miesięcy co miesiąc przed miesiączką), odpowiednią higieną i regularnym dostarczaniem dobrej flory bakteryjnej. To był strzał w dziesiątkę.
Szkoda, że tak mało lekarzy zwraca uwagę na probiotyki, bo u mnie irygacje, antybiotyki i wyjałowienie z dobrych bakterii jelit i pochwy powodowały niską odporność i ciągłe grzybice. Tak wiec, jeśli cierpicie na grzybicę pochwy weźcie też pod uwagę cały organizm, odporność, przewód pokarmowy, morfologię, stan hormonalny i stan mikrobiologiczny pochwy. Pozdrawiam A.








Tak masz racje, uważam że jest stanowczo za dużo lekarzy, a większość z nich albo nie douczona, lub zupełnie nie doświadczona, a do tego tak się boją dać skierowanie na badania, nawet banalne i podstawowe jakby sami musieli za nas płacić nikt nie zdaje sobie sprawy, że to my sami przez całe lata pracujemy na opłacenie tych badanie ,nikt nie robi nam nic za darmo. Jak się coś wydarza groźnego to dopiero wytrzeszczają oczy, ale czasami jest już a późno.
tak
Dodaj nowy komentarz